Moja przygoda z tenisem w szkole

Z natury należę do osób wysportowanych i towarzyskich. Decyzja o rozpoczęciu nauki gry w tenisa przyszła znienacka. Po prostu pewnego pięknego dnia wstałam z łóżka i pomyślałam, że może warto zacząć czynnie uprawiać jakąś dyscyplinę sportową. Tak się akurat składa, że niedaleko mojego domu znajduje się znajduje się znany i polecany ośrodek sportowo-rekreacyjny, gdzie można między innymi trenować grę w tenisa i w siatkówkę.

Dzięki chodzeniu do szkoły tenisa zdobyłam pasję

szkoła tenisaNigdy bym nie pomyślała, że gra w tenisa będzie mi sprawiała taką przyjemność. Przyznam jednak, że na początku nie było łatwo. Pamiętam, jak na pierwszym treningu naciągnęłam sobie ścięgno. Ból był nie do wytrzymania. Mój instruktor powiedział mi, że za bardzo się forsowałam. Sądzę, że miał rację. Chciałabym również dodać, że z natury jestem osobą niecierpliwą i ambitną. Nie lubię długo czekać na wyniki i zawsze muszę być we wszystkim najlepsza. Muszę przyznać, że jest to pewna wada, nad którą muszę popracować. Mam oczywiście na myśli to, że nie znoszę porażek i nie potrafię czekać. Szkoła tenisa, do której chodzę już od dłuższego czasu jest naprawdę fajnym miejscem. Pracują tutaj dobrzy instruktorzy, którzy znają się na tym, co robią. Jestem też zdania, że szkoła jest bardzo dobrze wyposażona. Muszę stwierdzić, że poznałam tutaj wielu wspaniałych ludzi, z którymi się zaprzyjaźniłam. Łączy nas wspólna pasja- tenis. Nie ulega wątpliwości, że tenis jest dosyć wymagającą dyscypliną, która jednak daje mnóstwo satysfakcji. Trudno w to uwierzyć, ale mój instruktor zaproponował mi nawet udział w turnieju tenisowym dla amatorów. Z całą pewnością można stwierdzić, że robię duże postępy. Jednak już nie forsuję się, tak jak kiedyś. Słucham zaleceń mojego instruktora i dbam o odpowiednią rozgrzewkę przed właściwym treningiem. Na lekcję chodzę zwykle popołudniami, gdy kończę pracę w biurze. Czasami również chodzę na lekcję w soboty. Namówiłam również moją mamę, żeby spróbowała gry w tenisa. Moja mama chce zrzucić parę kilogramów, a poza tym jest ciekawa, jak to będzie. Wykupiła nawet już karnet miesięczny.

Moja przygoda z tenisem przyniosła pozytywne skutki. Poznałam nowych, fascynujących ludzi. Zaraziłam się od nich pasją do tenisa ziemnego. Poza tym zaczęłam brać udział w turniejach dla amatorów. Ko wie, może kiedyś skuszę się na rozgrywki na wyższym szczeblu? Na razie nie chcę za bardzo wybiegać w przyszłość. Po prostu lubię to, robię i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Czas pokaże, co z tego wyjdzie.